Jak mierzyć czas na zawodach?

Pracuję jako nauczyciel wychowania fizycznego w liceum ogólnokształcącym, jednocześnie angażuję się jako sędzia podczas różnego rodzaju zawodów lekkoatletycznych. Moją pasją są biegi długodystansowe i chociaż ciężka kontuzja kolana wykluczyła mnie z aktywności sportowej, staram się moją miłość do biegów przekazać młodzieży.

Urządzenie do pomiaru czasu – czy to potrzebny gadżet?

elektroniczny pomiar czasuCo roku spośród moich uczniów wybieram kilkoro, którym proponuję wzięcie udziału w maratonie wojewódzkim. Te kilka osób przez kilka miesięcy trenuje pod moim okiem. Niestety z roku na rok zauważam coraz większą roszczeniowość młodych ludzi. Nie biegają dla sportu, ale tylko po to aby wygrać. To prawda, że taki jest cel zawodów – wygrana, ale ciągłe kłótnie o to, kto był przed kim na mecie, nawet jeżeli to kwestia milimetrów to naprawdę niepokojące zjawisko. Dotychczas oceniałam wszystkich moich uczniów na oko, czas mierzyłam zegarkiem na ręku, widziałam kto robi postępy, kto wymaga jeszcze ćwiczeń. Ale jak widać czasy się zmieniły. Zainwestowałam więc w urządzenie wykonujące elektroniczny pomiar czasu na zawodach. Jest to niewielki komputerek z kamerką, który ustawiony na linii mety sam pilnuje poszczególnych zawodników. Rozpoznaje numer każdego, ponieważ zawodnicy zakładają do biegu kompatybilne z nim bransoletki. Po skończonym biegu sam wylicza wszystkie statystyki. Przy włączonej funkcji „trening” przedstawia na wykresach postępy poszczególnych zawodników. Można by jeszcze długo wymieniać, po prostu bajer.

Moi uczniowie i organizatorzy biegów także są oczarowani urządzeniem. Nie można nie przyznać, że jest to zabawka na miarę dwudziestego pierwszego wieku i naprawdę bardzo przydatna podczas zawodów. Przykra jest tylko myśl, że taki robot sprawia, że sędzia jest coraz mniej potrzebny.